|
Kilka tysięcy Łemków może
wystąpić o zwrot gruntów zabranych im w wyniku akcji "Wisła" i
po wywózce do ZSRR
Trudne powroty na ojcowiznę
Stefan Hładyk po korzystnym dla niego orzeczeniu
Naczelnego Sądu Administracyjnego, który nakazał zwrot
znacjonalizowanego pół wieku temu lasu
FOT. PIOTR KOWALCZYK
JÓZEF MATUSZ
Stefan Hładyk, prezes Zjednoczenia Łemków w Polsce, po
ponad pięćdziesięciu latach odzyskał las, odebrany jego babce
w 1947 roku podczas akcji "Wisła". To pierwszy taki przypadek.
Teraz, kiedy szlak administracyjno-sądowy został przetarty,
ruszyła lawina łemkowskich wniosków o zwrot ojcowizny.
Maria Hładyk we wsi Kuńkowa w powiecie gorlickim miała 11-
-hektarowe gospodarstwo, które straciła w 1947 roku, gdy jej
rodzinę objęto akcją "Wisła" i wywieziono na ziemie odzyskane.
W ciągu jednego dnia Hładykowie stracili dorobek całego życia.
Dopiero po pięćdziesięciu latach wnuk Marii Stefan Hładyk
odzyskał część gospodarstwa - las. Orzeczenie z 1954 roku o
jego nacjonalizacji unieważnił w czerwcu 2000 roku Ryszard
Masłowski, pochodzący z Gorlic i sprzyjający Łemkom wojewoda
małopolski, a w ubiegłym roku poparł go minister rolnictwa i
rozwoju wsi. Nadleśnictwo Łosie, władające lasem Hładyków,
domagało się w Naczelnym Sądzie Administracyjnym uchylenia
tych decyzji. NSA oddalił skargę nadleśnictwa. - To orzeczenie
jest pilotażowe i pokazuje innym drogę - podkreśla Stefan
Hładyk.
Zagmatwana historia
- Mam nadzieję, że po tylu latach ja też nareszcie odzyskam
ojcowiznę - mówi z ulgą Wacław Szlanta z Gorlic. Jego rodzinę
wywieziono w 1947 roku w okolice Międzyrzecza Wielkopolskiego
w dzisiejszym województwie lubuskim. W Beskidzie Niskim
zostawili zabudowania i osiem hektarów ziemi. Przy pierwszej
okazji, po odwilży październikowej w 1956 roku, Szlantowie
wrócili do rodzinnej wsi. Dom ocalał i nie był jeszcze zajęty.
- Rodzicom przyznano zwrot prawie połowy ziemi, o resztę
walczyli przez ponad 40 lat. Zmarli, nie doczekawszy się
zwrotu. Dopiero dwa lata temu wojewoda małopolski stwierdził,
że orzeczenie Powiatowej Rady Narodowej w Gorlicach, która
przejęła majątek na rzecz państwa, jest nieważne - dodaje
Wacław Szlanta.
Niemal każda ze spraw łemkowskich jest inna. Wszystkie
jednak układają się w zagmatwaną historię skrzywdzonej po
wojnie grupy ludności. Maria Jewusiak miała 4,4 hektara ziemi.
Podczas akcji "Wisła" majątku tego nie włączono do mienia
państwowego i mogłoby się wydawać, że nie powinna mieć
problemu ze zwrotem czegoś, co do niej należy. Tymczasem
administracyjne procedury zwrotu własności ciągną się już
kilka lat.
Wieś kupił biznesmen
- Pytałem w nadleśnictwie, jakim prawem przejęli mój las, a
oni powtarzają, że muszą mieć decyzję, że las jest mój i mogą
go zwrócić - opowiada Teodor Fedor Gocz z Zyndranowej, który
walczy o 5,5 hektara ojcowizny. Ma wszystkie dokumenty, ale
jego sprawa jest wyjątkowa, gdyż jest nieobjęta akcją "Wisła".
Jego rodziny nie wysiedlono i nie zabrano majątku. Dopiero
później las przejęło nadleśnictwo, ziemię Rolnicza
Spółdzielnia Produkcyjna "Solidarność", a następnie PGR.
Jego żona Maria oraz jej 83-letnia matka Anna Burjak
domagają zwrotu kilkunastu morgów pola, które mieli w
Smerecznem. Problem w tym, że nie mają na to żadnych
dokumentów. W czasie wojny wieś została całkowicie spalona.
Trzydzieści rodzin tułało się po okolicy, a w 1947 roku
rodzinę Burjaków wysiedlono do Osiny k. Nowogardu. W 1963 roku
wrócili do Zyndranowej.
- Wsi Smereczne już nie ma, a na początku lat
dziewięćdziesiątych Agencja Własności Rolnej Skarbu Państwa
sprzedała teren jakiemuś biznesmenowi z Krakowa. Lasy użytkuje
nadleśnictwo. Po wojnie ratowaliśmy życie i nikt nie myślał o
dokumentach. Teraz chodzę po urzędach, powtarzają mi, że oni
nie są biurem poszukiwawczym - mówi Maria Gocz. Jej matka,
najstarsza we wsi, dodaje, że wkrótce nie będzie już nawet
komu poświadczyć, co ludzie posiadali, bo wszyscy wymrą.
Powrót z Ukrainy
Paraskiewia Czomko mieszka we Lwowie, gdzie żyją też jej
dwie siostry i brat. W 1945 roku jej rodzinę przymusowo
wysiedlono do ZSRR. W Zyndranowej (Podkarpackie) zostawili dwa
domy. Byli jednymi z najbogatszych we wsi. Dziadek był
leśniczym, samego lasu posiadali 12 hektarów. Paraskiewia ma
teraz 80 lat i 5 lat temu zapragnęła wrócić na ojcowiznę do
Zyndranowej. Ma kartę stałego pobytu w Polsce i wszystkie
dokumenty, które niczym relikwie przechowywała przez ponad
pięćdziesiąt lat. Tylko ziemi nie może odzyskać. Nadleśnictwo
już nawet oznakowało teren należący kiedyś do jej rodziny, ale
lasu nie oddaje, bo czeka na decyzję władz administracyjnych
lub sądu. Paraskiewia ma nadzieję, że jeszcze przed śmiercią
odzyska własność i zostanie pochowana w rodzinnej Zyndranowej.
Sprzedawano nawet cmentarze
Sprawą zwrotu nieruchomości wysiedlonych po wojnie Łemków
zainteresował się rzecznik praw obywatelskich. - Akcja "Wisła"
była aktem ogromnej niesprawiedliwości. To nie tylko sprawa
zwrotu ojcowizny. Wielu wysiedlonych nie może nawet znaleźć
grobu swego ojca czy dziadka. Zdarzało się, że sprzedawano
teren w ciemno i nikt nawet nie sprawdzał, czy to cmentarz -
mówi Tomasz Gellert, naczelnik samodzielnego Wydziału Ochrony
Praw Cudzoziemców i Mniejszości Narodowych w Biurze RPO. We
Florynce w gminie Grybów prywatnej osobie sprzedano pastwisko,
na którym jest łemkowski cmentarz. Jest tam czynne osuwisko i
każdego roku rzeka wypłukuje szczątki ludzkie. Właściciel chce
oddać teren, ale nikt nie chce mu dać innej działki. - Po
naszej wizycie zebraliśmy pokaźny materiał i będziemy
interweniować, gdzie tylko można - dodaje Tomasz Gellert.
Pięć tysięcy poszkodowanych rodzin
Precedensowe orzeczenie NSA w sprawie Stefana Hładyka
przetarło szlak innym Łemkom. - Sąd przyznał mi rację, że nie
można było jakimś ogólnym aktem, zawierającym tylko nazwiska
właścicieli i wielkość ogólnej powierzchni, pozbawić kogoś
własności. Akt nacjonalizacyjny powinien dokładnie wskazywać
dane właściciela, wielkość, granice i położenie gruntu oraz
numer ewidencyjny działki - mówi Stefan Hładyk.
Zjednoczenie Łemków szacuje, że zwrotu nieruchomości może
domagać się około pięciu tysięcy rodzin łemkowskich. Połowa z
nich po akcji "Wisła" nie uzyskała żadnych rekompensat za
zabrane im mienie. Lasy Państwowe przyznają, że zarządzają
mniej więcej czterema tysiącami gruntów łemkowskich w
Małopolsce i na Podkarpaciu, do których mogą być roszczenia z
tytułu wysiedlenia w ramach akcji "Wisła" i wywózki do ZSRR.
Terenami połemkowskimi gospodarują też: Agencja Własności
Rolnej Skarbu Państwa, parki narodowe, samorządy oraz osoby
fizyczne. Do wojewody podkarpackiego wpłynęło już blisko sto
wniosków od Łemków w sprawie zwrotu nieruchomości przejętych
przez skarb państwa. Napływają kolejne. Podobnie jest w
województwie małopolskim. Mnóstwo spraw zalega w sądach, gdyż
spadkobiercy wysiedlonych Łemków od lat nie mogą skutecznie
przeprowadzić postępowania spadkowego.
Nie oddamy lasów bez walki
- W przypadku lasów, do których udokumentowane zostały
roszczenia, ale nie zapadły jeszcze wiążące decyzje
administracyjne, nadleśnictwa wstrzymują pozyskiwanie drewna.
Dotyczy to wszystkich spornych lasów - podkreśla Mirosław
Wardęga, rzecznik Lasów Państwowych w Krośnie. W ubiegłym roku
dyrektor generalny Lasów Państwowych Konrad Tomaszewski wydał
oświadczenie, w którym m.in. stwierdził: "Z uwagi na
niezaprzeczalną konieczność naprawienia krzywd wyrządzonych
byłym właścicielom leśnym, jednocześnie bez naruszenia obecnej
struktury własnościowej zasobów leśnych, najlepszym
rozwiązaniem byłoby wypłacenie odszkodowań".
- Orzeczenie NSA w sprawie Stefana Hładyka jest
precedensowe, ale to nie oznacza, że oddamy lasy bez walki -
komentuje Waldemar Tomkiewicz, rzecznik prasowy Dyrekcji
Generalnej Lasów Państwowych. - Jest zalecenie dyrektora
generalnego, by nie robić przeszkód, ale nadleśnictwa są
samodzielne i one podejmują decyzję, czy w konkretnej sprawie
należy wykorzystać wszystkie możliwości prawne. Nadleśnictwa
też poniosły nakłady na utrzymanie lasów. Najlepszym
rozwiązaniem byłaby ustawa sejmowa, ale na razie musimy
przestrzegać obowiązujących przepisów - dodaje rzecznik. -
| Akcja "Wisła" wymierzona była przeciw
oddziałom Ukraińskiej Powstańczej Armii i polegała na
przesiedleniu mieszkańców południowo-wschodniej Polski
na ziemie odzyskane. Od kwietnia do sierpnia 1947 roku
przesiedlono ponad 33 tys. rodzin ukraińskich, w tym
dziesięć tysięcy rodzin łemkowskich. Wielu Łemków
więziono w Centralnym Obozie Pracy w Jaworznie.
Akcja "Wisła" była drugim po wojnie aktem czystek
etnicznych na tych terenach. W latach 1944 - 1946
przesiedlono ok. pół miliona osób do ZSRR. Nieruchomości
łemkowskie przejęto na podstawie dekretu z 5 września
1947 roku o przejęciu na własność państwa mienia
pozostałego po osobach przesiedlonych do ZSRR i dekretu
z 27 września 1949 roku o przejęciu na własność państwa
niepozostających w faktycznym władaniu właścicieli
nieruchomości ziemskich - dotyczy osób przesiedlonych na
ziemie odzyskane. Oba dekrety wciąż obowiązują.
Dotychczas władze polskie nie uregulowały spraw
własnościowych Łemków. W 1991 roku Senat w specjalnej
uchwale potępił akcję "Wisła" i zapowiedział podjęcie
starań o naprawienie krzywd. W 1991 roku w Sejmie
powstał projekt ustawy o zwrocie majątków
skonfiskowanych w ramach akcji "Wisła", ale nie był
rozpatrywany, bo miała to uregulować ustawa
reprywatyzacyjna, której nie ma do dziś.
|
|