"Jesteśmy spadkobiercami Chrztu Włodzimierza"


Z ks. Janem Martyniakiem
rozmawia Marek Ziółkowski

Sporo już napisano o początkach i dziejach Kościoła greckokatolickiego. O współczesności tej kościelno-narodowej wspólnoty próżno jednak szukać wyczerpujących monografii. A nie sposób myśleć o owej teraźniejszości jako o prostej kontynuacji linii arcybiskupa Andrzeja Szeptyckiego, gdyż rozmach organizacyjny, siłę formacji duchowej i jedność terytorium z tego czasu zastąpiło po wojnie rozproszenie wiernych i osłabienie kościelnej organizacji. Z rozproszenia, którego geografię ukształtowało przesiedlenie ludności ukraińskiej w 1947 r., powstała greckokatolicka diaspora. Powstawała dzięki wytrwałości pozostałych w Polsce księży ukraińskich i przywiązaniu wiernych do bizantyjskiej liturgii. W tym czasie grekokatolicy doznawali polskości zazwyczaj jako różnych objawów ignorancji i ksenofobii, choćby takiego, jak niedowierzanie, że wspólnota greckokatolicka pozostaje w jedności z Kościołem rzymskokatolickim.
Stajemy więc u początków wzajemnego poznania, z życzliwym zainteresowaniem wschodnim chrześcijaństwem, związanym z obchodami Tysiąclecia Chrztu Rusi i ideą pojednania polsko-ukraińskiego, o której najdobitniej ostatnio usłyszeliśmy w październiku 1987 r. z Rzymu w czasie spotkań biskupów polskich z biskupami ukraińskimi. W takiej sytuacji zwróćmy uwagę na sposób odnajdywania się i problem tożsamości grekokatolików w Polsce. Przede wszystkim temu zagadnieniu poświęciłem rozmowę z księdzem mitratem w Kościele wschodnim Janem Martyniakiem, proboszczem parafii greckokatolickiej w Legnicy - jednej z najliczniejszych w Polsce, od 1981 r. jednym z dwóch wikariuszy generalnych Prymasa Polski dla duszpasterstwa grekokatolików.
Marek Ziółkowski: Jest Ksiądz od 1981 roku jednym z dwóch wikariuszy generalnych Prymasa Polski dla grekokatolików. Co należy do Księdza kompetencji?
Ks. Jan Martyniak: Kardynał Józef Glemp udzielił nam wszelkich kompetencji oprócz prawa mianowania samodzielnych duszpasterzy. Poza tym wykonujemy wszystkie funkcje w zastępstwie ordynariusza. Wszystkie poważniejsze problemy omawiamy wspólnie z prymasem i drugim wikariuszem. Ja służę grekokatolikom z metropolii wrocławskiej i krakowskiej oraz diecezji przemyskiej i lubaczowskiej.
Po powojennym wysiedleniu Niemców Dolny Śląsk stał się na krótki czas wręcz pustkowiem. Wkrótce zaczęli przybywać tu repatrianci z różnych stron, przede wszystkim z kresów wschodnich. Ukraińcy znale f li się tu jako przesiedleńcy w 1946, 1947 i 1956 roku. Koniec lat czterdziestych i lata pięćdziesiąte to kształtowanie tego regionu jakby odnowa. Czy owe 40 lat zatarło już poczucie tymczasowości pierwszych miesięcy i lat powojennych, czy ukształtowały sposób życia tutejszych mieszkańców?
- Wytworzyła się już świadomość stałego zamieszkania. Tymczasowość zniknęła. Przyczyniła się do tego głównie Cerkiew greckokatolicka i częściowo szkoła z językiem ukraińskim dla młodzieży. Dawni przesiedleńcy weszli głęboko w strukturę gospodarczą. Większość zdobyła średnie wykształcenie, część wyższe.
- Skąd zostali tu przesiedleni?
- Część przesiedleńców pochodzi z lwowskiego, tarnopolskiego, stanisławowskiego, przemyskiego, Sanoka i Lubaczowa, ale to tylko niewielka część. Większość to Lemkowie z powiatów Krynica i Gorlice, z następujących wsi: Krynica, Nowa Wieś, Mochnaczka, Rozdzielę, Bcrest, Żdynia, Bartne, Krzywa, Banica, Izby, Łosie, Uście Gorlickie, Bednarka, Florynka i innych.
- Jaka jest sytuacja religijna tych ludzi na Dolnym Śląsku?
- Na Dolnym Śląsku jest obecnie ok. 50 000 Ukraińców. Liczba u nie jest tożsama z liczbą praktykujących w cerkwiach greckokatolickiej, jak i prawosławnej. Przez 10 lat, kiedy nic było tu nabożeństw greckokatolickich (1947-1956), część ludności uległa latynizacji, część przeszła na prawosławie. Jest teraz kilka osad w całości łemkowskich, np.: Zamienice Kolonia, Jaroszówka Kolonia, Patoka, częściowo Modła, Lisiec. Rodzice zazwyczaj mieszkają na wsi, młode małżeństwa wędrują do Głogowa, Legnicy, Lubina, Przemkowa i innych miast. Wrocław, Legnica, Lubina i okolice są bez wątpienia najliczniejszymi ośrodkami kultu religijnego grekokatolików. Praktykujących jest w Legnicy - 2500, w Zielonej Górze
- 1500, we Wrocławiu - 1500, w Przemkowie i Głogowie po 500. Najliczniejsze ośrodki wiejskie to Modła - 400 wiernych i Zamienice - 250.
Każda diaspora tworzy bardziej zamknięte środowisko. Sprzyja to zachowaniu tradycyjnej postawy moralnej. Grekokatolic) licznie uczęszczają na Mszę, mniej jest rozwodów, więcej Komunii świętych.
Mamy silną inteligencję katolicką w swoim środowisku. Mamy swoje administracyjne jednostki duszpasterskie, życzliwych księży biskupów łacińskich. Do pełnego rozwoju pożądany byłby stan normalizacji naszego wyznania. Brak czasopism, własnych świątyń, salek katechetycznych
utrudnia normalną pracę duszpasterską.
- Jaka jest sytuacja Waszego Kościoła w innych regionach południowego wikariatu?
- Duszpasterstwo dobrze rozwija się w okręgu zielonogórskim w 4 ośrodkach. Gorzowskie ma 6 ośrodków duszpasterskich, ale mniej wiernych, gdyż silny jest odpływ do Kościoła łacińskiego. Najlepsza sytuacja
jest w archidiecezji wrocławskiej, gdzie ks. kardynał Henryk Gulbinowicz otacza nas opieką od samego początku. Ks. kardynał odwiedzał Legnicę i Wrocław już czterokrotnie. Jest to przejaw jego wielkiej życzliwości.
Udostępnia świątynie na terenie archidiecezji dla naszych nabożeństw, spotyka się z duchowieństwem greckokatolickim.
Atmosferę bardzo korzystną dla naszej wspólnoty tworzą ordynariusze diecezji opolskiej, katowickiej i krakowskiej. Niestety, pewną trudność sprawiają nasi wierni, którzy czasami nie doceniają wspaniałych
warunków, jakie stwarzają duszpasterze łacińscy, np. poprzez przekazywanie kościołów do wyłącznego użytkowania grekokatolików. Po prostu naszych wiernych w diecezji opolskiej i katowickiej jest niewielu.
W diecezji tarnowskiej sprawy naszych wiernych są obecnie załatwiane po Bożemu. Ostatnio ks. arcybiskup Jerzy Ablewicz ku radości wiernych zezwolił na użytkowanie pięknej cerkwi w Krynicy. Rozwiązało to najbardziej palący problem.
W diecezji przemyskiej biskup Ignacy Tokarczuk ze zrozumieniem stara się rozwiązywać sprawy duszpasterstwa greckokatolickiego i potrzeby wiernych. Udostępnił już wiele świątyń (Ustrzyki Dolne, Jarosław, Komańcza, Nowe Sady, Hówniki). Żywimy też nadzieję na udostępnienie cerkwi w Sanoku, Chotyńcu i Lesznie.
Przy zwiększającej się liczbie powołań ufamy, że przy Bożej pomocy stan duchowieństwa będzie ulegał systematycznej poprawie. Obecnie w seminarium mamy 15 kleryków.
Wiele nadziei i radości wniosły w nasze życie odwiedziny ks. arcybiskupa Mirosława Marusyna, sekretarza Kongregacji Kościołów Wschodnich.
- Jak ważny jest dla Kościoła greckokatolickiego problem odzyskiwania i ratowania dawnych cerkwi greckokatolickich?
- Jesteśmy zainteresowani sprawowaniem nabożeństw w naszych świątyniach. Księża biskupi tarnowski i przemyski umożliwiają nam to w naszych ośrodkach. Niestety, wielu świątyń nadal nie możemy używać.
Prawnie nie mamy do nich dostępu ze względu na to, że stanowią one własność państwową. Poza tym nie jesteśmy w sunie zapewnić środków finansowych na konserwację świątyń. W najlepszym stanie są nasze dawne świątynie w diecezji tarnowskiej. Zachowały się w nich ikonostasy i dawny wystrój. Duszpasterze łacińscy dbają o te świątynie.
Dużą część świątyń przejął od państwa Kościół prawosławny.
- Czy zdarzają się powroty w rodzinne strony?
- Powroty są teraz dosyć liczne. Wracają nawet dzieci przesiedlonych tu ludzi. Rocznie wraca kilkanaście rodzin.
- Nabozeńitwa greckokatolickie w Legnicy i kilkunastu innych ośrodkach w południowo-zachodniej Polsce odprawia się w kościołach rzymskokatolickich. Jak układa się współżycie grekokatolików z rzymskimi katolikami?
- Sytuacja jest pozytywna. Proboszczowie to często moi koledzy seminaryjni. Między nami nic ma żadnych sporów. Pamiętać zresztą trzeba, że Łemkowie-Ukraińcy są ludźmi spokojnymi.
- Jaka jest tutejsza młodzież ukraińska? Czy stara się odkrywać tradycje ukraińskie, co nie jest zbyt proste, choć istnieje tu liceum ukraińskie, czy też od ukraińskości stroni?
- Jest to młodzież zdecydowanie świadoma religijnie i narodowo.
W większości pochodzi z najlepszych rodzin ukraińskich. Bardzo zdyscyplinowana. Nie sprawia trudności wychowawczych, co potwierdzają sami wychowawcy.
- Własna szkoła w obcym środowisku integruje,
- Przed wojną bardzo żywy był spór pomiędzy zwolennikami bizantynizacji i latynizacji ukraińskiego obrządku. Czy w jakiejś formie ślady tej kontrowersji są obecne dziś?
- Część starszych ludzi jest przyzwyczajona do nabożeństw, które zawierały wiele elementów łacińskich: nabożeństwa majowe, drogi krzyżowe i wiele praktyk paraliturgicznych. Młodzież chciałaby widzieć obrządek w jego czystej bizantyjskiej postaci. Sam obrządek bizantyjski jest wszakże tak bogaty, że daje możliwości zaspokojenia wszelkich potrzeb. Nie ma z tego powodu wielkich napięć. Duchowny cieszy się w tym względzić pełnym autorytetem.
- Wspomniał Ksiądz o silnej inteligencji w Kościele greckokatolickim. Proszę o rozwinięcie tej myśli, o szersze scharakteryzowanie tej grupy.
- Trudno mówić o silnej inteligencji ukraińskiej w Polsce, niemniej trzeba się liczyć z faktem, że istnieje filologia ukraińska na Uniwersytecie Warszawskim z kilkudziesięcioma studentami, są dwie szkoły średnie z językiem ukraińskim. Są żywe środowiska inteligencji ukraińskiej w Krakowie, Lublinie, Gdańsku, Warszawie, Szczecinie. Są to ludzie o wysokiej kulturze religijnej i intelektualnej. Widzieliśmy ich ożywioną działalność w przygotowywaniu uroczystości milenijnych. Właśnie ta grupa w naszym Kościele daje wielki wkład intelektualny, zarówno w życiu Kościoła, jak i życiu świeckim.
- Wśród polskiej inteligencji pojawiają się ostatnio proukraińskie sympatie.
Czy ukraińska inteligencja i hierarchia greckokatolicka starają się pozyskać te sympatie?
- Pytanie to jest ściśle powiązane z poprzednim. Tysiąclecie Chrztu Rusi zaowocowało wielkim zainteresowaniem środowisk intelektualnych w Polsce. Wyraża się to w urządzaniu wspólnych sympozjów naukowych (KUL, Gdańsk, Legnica, Kraków, Warszawa), wspólnych prelekcji, wspólnych nabożeństw, gdzie wyraźnie widać współpracę. Środowiska intelektualne polskie jako bardziej dynamiczne i prężne wnoszą bardzo cenny wkład w historię naszego Kościoła, w historię narodu, jego kultury materialnej i duchowej. Chodzi obu społecznościom o dobry, chrześcijański, powiem więcej, Boży klimat wzajemnych spotkań i kontaktów. Polskie środowiska intelektualne to zrozumiały, jak też i nasi wierni, dlatego razem przygotowaliśmy uroczystości milenijne i uważam, że nie świadczyłoby dobrze o nas, gdybyśmy nie współpracowali i nie stawali się sobie bliższymi. Uczyniła to nasza hierarchia i Episkopat Polski w Rzymie
w pamiętnych dniach Synodu, a to nas wszystkich zobowiązuje.
- Tysiąclecie Chrztu Rusi to doskonała okazja do rozpamiętywania dziejów Kościoła wschodniego w Polsce. Za datę przełomową w historii tego Kościoła w Rzeczypospolitej uważa się rok 1596, kiedy weszła w życie Unia Brzeska. Jaki jest obecnie stosunek grekokatolików do tradycji tej Unii?
~ Stoimy na stanowisku, czy to się komu podoba, czy nie, że jesteśmy spadkobiercami w pierwszej linii Chrztu Włodzimierza. W r. 988 Kościół, był jeden i nie podzielony, a Kościół ruski utrzymywał związek, i to ścisły, z Rzymem, co zresztą wyraźnie podkreśla Ojciec Święty w wielu dokumentach. I ten stan rzeczy staramy się podtrzymać w Polsce i pogłębić w naszej diasporze. Unia Brzeska, jak podkreśla Ojciec Święty w dokumencie „Magnum baptismi donum", była ożywieniem i odnowieniem jedności Kościoła, jaka była od św. Włodzimierza. Dla nas Unia Brzeska to akt religijny, a nie polityczny. Unia Brzeska następowała po unii króla Daniela, po Soborze Lyońskim i Soborze Florenckim i kilku wiekach, w których episkopat ruski nie wydał żadnego dokumentu zrywającego ze Stolicą Apostolską.
- Jak grekokatolicy na Dolnym Śląsku święcą wielką rocznicę Tysiąclecia Chrztu Rusi? .
- Przede wszystkim zauważmy, że Chrzest Rusi jest faktem zbawczym, teologicznym, oczywiście funkcjonującym społecznie. Zwracamy Uwagę przede wszystkim na aspekt teologiczny. W całym wikariacie odbywają się misje. Towarzyszą temu tygodnie kultury chrześcijańskiej. Odbywają si? nasze pielgrzymki do sanktuariów dolnośląskich: Barda Śląskiego, Wambierzyc, Międzygórza. Każdy ośrodek duszpasterski zorganizował u siebie uroczystości z odpowiednim przygotowaniem duchowym. W Legnicy centralne uroczystości odbyły się 27 sierpnia 1988 r., we Wrocławiu – 14 września, w Polsce południowo-wschodniej, w Kalwarii Pacławskiej – 15 sierpnia, w innych ośrodkach w dniach odpustów parafialnych.
Od 6 lat ponad 1000 wiernych systematycznie bierze udział w pielgrzymkach do Częstochowy.
W kościołach łacińskich wygłaszamy z tej okazji prelekcje i odprawiamy nabożeństwa wschodnie. Staramy się zapoznać wiernych z literaturą religijną dostępną w kraju. Katechizacje poświęcone są tematyce Tysiąclecia. Zostały wydane odpowiednie pamiątki materialne tego wydarzenia.
- W jaki sposób rzymskokatolicy i grekokatolicy mogą spotykać się w Kościele, zważywszy, że spotkania ekumeniczne dla wiernych tego samego Kościoła powszechnego nie są najodpowiedniejszą okazją? A fakt, te takie spotkania się odbywają, świadczy raczej o podkreślaniu etniczno-eklezjalnej odrębności obu grup wyznaniowych niż o uznaniu ich doktrynalnej jedności.
- Milenium Chrztu Rusi daje tysiące okazji do spotkań nie tylko ekumenicznych, gdyż z nami ekumenizmu nie trzeba uprawiać. Jesteśmy katolikami od Chrztu św. Włodzimierza, a uroczystości milenijne będą trwały długo i na kontakty, wzajemne poznanie, modlitwy, dyskusje jest dużo miejsca i czasu. Trzeba te okazje po prostu wykorzystać dla wzajemnego dobra.
- Na Jasnej Górze w dniach 10-11 IX 1988 odbyły się centralne dla Kościoła greckokatolickiego uroczystości Tysiąclecia Chrztu Rusi w Polsce. Czego oczekiwali grekokatolicy po tym wydarzeniu?
- Pogłębienia życia religijnego. Braterstwa polsko-ukraińskiego na wzór spotkania Episkopatu polskiego i ukraińskiego w Rzymie. Również zapoznania społeczeństwa polskiego z kulturą i historią ukraińską.
- Jak polskie środowiska intelektualne mogą wesprzecfnajzupełniej świeżej daty ideę pojednania polsko-ukraińskiego? Co o tej idei sądzą środowiska ukraińskie?
- Chyba wszystko, co można powiedzieć na ten temat, zawierają głębokie słowa Księdza Prymasa Józefa Glempa wypowiedziane do biskupów ukraińskich w Rzymie i słowa kardynała Mirosława Lubacziwskiego wypowiedziane do Episkopatu Polski. Po prostu trzeba wydarzenia Synodu wcielić w życie i łączyć, a nie dzielić, i w tym kierunku powinna iść współpraca środowisk intelektualnych w Polsce.
- Dziękuję za rozmowę.

WIEŹ - 1988

Local Links:

Icon Return to Lemko Home Page


Document Information Document URL:http://lemko.org/polish/martyniak.html

Page prepared by Walter Maksimovich
E-mail: walter@lemko.org

Copyright © LV Productions, Ltd.
E-mail: walter@lemko.org


LV Productions
c/o Walter Maksimovich
3923 Washington Street,
Kensington MD 20895-3934
USA
© LV Productions  Originally Composed: December 5th, 2001
Date Last Modified: