CD of the ensamble "Orkiestra p.w. sw. Mikolaja"

made up of Maria Curie-Skladowska University students from Lublin.
This CD was released in Poland in 1998.

Pomysł na powstanie naszej Orkiestry i granie muzyki folk wziął się ze zwykłej turystyki pieszej w dość niezwykłych górach - Bieszczadach i Beskidzie Niskim. Wędrówka po nich oznacza nie tylko przemieszczanie się w przestrzeni, zwyczajnie, za pomocą nóg czy autobusu, ale także w czasie, za pomocą metod raczej niekonwencjonalnych.
Idąc oto pozornie pustą doliną w Beskidzie czy Bieszczadach, po nabyciu pewnej wprawy, oko zaczyna zauważać terasy dawnych pól i zarys zapomnianego gościńca. W zagajniku z dala od drogi udaje się rozpoznać zdziczały sadek, a obok ukryty w krzakach czarny otwór wejścia do piwniczki. Kim byli ludzie, którzy tu mieszkali? jak im się powodziło? Co przechowywali w swoich piwniczkach? Co ich smuciło, a co weseliło?
Etnografowie znali oczywiście wyczerpujące odpowiedzi na te pytania, ale o ileż ciekawiej było odgadywać je samemu z miejscowych pieśni. Śpiewało się więc przy ognisku pieśni Łemków i Bojków, dawnych mieszkańców tych gór. Egzotyczne melodie oraz nie do końca rozumiane słowa wystarczały za całą wiedzę etnograficzną. Przy okazji takich właśnie śpiewów powstała Orkiestra, kładka przerzucona stąd - do owych oddalonych w czasie i przestrzeni górskich wiosek.
Wydawać by się mogło, że polska muzyka ludowa, aż nazbyt swojska i osłuchana, pochodząca z ludnych i dobrze znanych wsi, nie potrzebuje takich sztucznych pomostów, jest to jednak złudzenie. Odeszły zwyczaje, których częścią była ta muzyka, odeszli ludzie, których częścią życia były te zwyczaje, odszedł wreszcie świat, w którym żyli ci ludzie.
W ich świecie, inaczej niż teraz w naszym, wszystko było żywe i ważne, miało własną duszę: zwierzęta, zioła, ziemia, drzewa, woda, kamienie. A przecież ten widzialny, „realny" świat współistniał ze światem dla nas zupełnie fantastycznym, który wypełniony był niewidzialnymi strachami, duchami i różnymi dziwnymi tworami. Dookoła człowieka życie niewidzialne kłębiło się i tętniło, czasem pomagając, niekiedy zaś szkodząc. Sztukę ludową tworzył człowiek umieszczony w takim właśnie świecie.
Nasza współczesność pełna jest duchów zgoła innych. Zamieszkują one telewizory, uliczne reklamy, kolorowe czasopisma. Dla wielu z nas realną przestrzenią, w której żyjemy, jest wnętrze komputerowego programu lub struktury organizacyjne banku. Z ziemią i jej zdolnością do rodzenia zapoznajemy się poprzez drożdżówki, z ziołami poprzez torebeczki z przyprawami, a z wodą poprzez kran. jakie niewidzialne życie kłębi się wokół nas i najwyraźniej wbrew naszej woli? W czym nam szkodzi, co pozwala stworzyć, kiedy pomaga?
l najważniejsze pytanie: czy jesteśmy w stanie pogodzić nasz świat ze światem ludzi, którzy stworzyli to, co teraz nazywamy folklorem?

Kraina Bojnów istniała prawdopodobnie o wiele wcześniej zanim powstał nasz zespół, ale odkryliśmy ją dopiero kilka lat temu i to całkiem przypadkowo. Właściwie nie wiadomo nawet, czy została ona przez nas wtedy odkryta, czy tylko nazwana, bo przecież od dawna już przeczuwaliśmy, że istnieje...
Zdarzyło się to w pewnym dużym mieście, gdzie mieliśmy grać koncert. Na plakatach zapowiadających występ Orkiestry zwrócił naszą uwagę dziwny podtytuł: „muzyka t-emków, Hucułów i Bojnów". Oczywiście nie chodziło o „Bojnów", lecz o Bojków, mieszkańców Karpat pomiędzy Łemkowszczyzną, a Huculszczyzną. Widocznie autor plakatu o tym nie wiedział i „literówkę" przeoczył.
Nieco zmieszani sprostowaliśmy ów błąd w czasie koncertu, ale później przyszła nam do głowy refleksja: czy naprawdę możemy powiedzieć, że gramy „muzykę Bojków" - lub, idąc dalej, Łemków albo Hucułów? Przecież w oryginale brzmiała ona zupełnie inaczej i nawet słów piosenek nie zawsze jesteśmy pewni. Czy rzeczywiście nie jest tak, iż gramy muzykę nie Bojków, ale właśnie jakichś Bojnów?
Na ślad Bojnów trafiamy już na pierwszej kasecie Orkiestry pt. „Muzyka gór". Jej swego rodzaju mottem jest „Ballada o św. Mikołaju" beskidzkiego harda Andrzeja Wierzbickiego:
„...Z rozwalonych pieców pieśni wyniosłem węgle / Naciągnąłem na drzazgi gontów błękitną płachtę nieba / Będę malować od nowa wioskę w dolinie..."
Ile? to razy pakowaliśmy plecaki by choć na parę dni rozciągnąć nad swoimi głowami „błękitną płachtę nieba", ile razy rozdmuchiwaliśmy ledwie żarzące się węgielki zapomnianych pieśni, by z ich pomocą malować „od nowa" wioski w dolinach i portrety ich mieszkańców?
Krainą, do której tak chętnie wracaliśmy była Łcmkowszczyzna z jej zdziczałymi sadami i labiryntem zarośniętych gościńców. Opustoszałe po wojnie doliny aż prosiły się, by ktoś w nich zamieszkał. Niestety, my mogliśmy do nich jedynie wciąż powracać, a w wędrówkach tych towarzyszyły nam mapy, bez których łatwo było się zgubić.
Pokazywały one wszystkie szczyty, drogi i jary potoków, ale my widzieliśmy na nich więcej - cerkwiszcze otoczone starodrzewem, kilka kamiennych krzyży w tarninie, jakiś szczególnie ładny widok ze zbocza góry, miejsce jesienią obfitujące w opieńki. Dla nas niektóre z tych dróg, jarów i szczytów były zaznaczone kolorową kredką. Tak właśnie wygląda -ciągle uaktualniana - mapa „krainy Bojnów".
Gdy idziesz i zamyślisz się, gdy staniesz i przymkniesz oczy, gdy zapomnisz, że w końcu musisz wrócić - będziesz w Krainie Bojnów. Oto odłamki jej opisu według naszej mapy -piosenki jak fragmenty rękopisu wędrowcy, wybrane z dziesięciu lat grania Orkiestry. O czym mówią? Można je przetłumaczyć, jeżeli to, co usłyszysz nie będzie prawdą o ludziach, którzy je stworzyli, będzie to na pewno Twoja prawda o Krainie Bojnów.


  1. Kolomiyka "Nova" 1:54
  2. Rock and roll 3:13
  3. Ne pidu ya (I won't go) 5:58
  4. Iszol Yanko (as Johny was walking) 3:37
  5. Kolomyika "Mykolaiu" 2:28
  6. Polka spod wody (Underwater polka) 2:52
  7. Wiazanka Lemkowska (a Lemko medley) 4:09
  8. Dobry v hAmerytsi (Well in America ...) 3:37
  9. Zahraite mi husli (let's hear a fiddle play) 3:32
  10. U haichku (in the grove) 2:52
  11. Kied ya ishol (as I was walking) 6:33
  12. Liptovskie 7:05
  13. Hrabaimeh (let's continue to rake) 1:00
  14. Tomu kosa (for whom does a scythe...) 2:19
  15. Bude yarmak (trading will take place) 4:05
  16. Hrechka (buckwheat) 4:36
  17. Lemkovska sobotovka (a medley) 6:47



The Saint Nicholas Orchestra came into existence in 1988, at first as an informal musical venture of a group of friends. Five years ago the Orchestra was established as an official student organization and since then it has been centered at "Chatka Zaka", the Academic Center of Culture at Marie Curie-Sklodowska University in Lublin.
We focus our activities on everything associated with folklore, especially what is condemned to be forgotten, and yet can inspire and enrich contemporary culture. The Orchestra gathers together people who would like to experience an adventure in folklore. This compact disc is one such adventure. It is the fruit of our long search for a contemporary formula for traditional Polish folk music.
The beginnings of the Orchestra were connected with hiking in the Polish mountains which fifty years ago were still inhabited by Lemko and Boyko Ruthenians. We wandered through abandoned valleys and saw the old terraced fields, orchards gone wild and forgotten paths. Who tilled these fields and trod the paths? How did those people get on? What made them happy or sad?
Of course ethnologists know the answers to these questions but it was much more interesting to seek them for ourselves. We tried to guess them from the exotic melodies and words of the local songs that we did not fully understand. It was through those songs that the Orchestra was founded; a "footbridge" from the here and now to those mountain villages of long ago.
Since traditional Polish folk music is almost too familiar to us and it comes from inhabited and well-known villages, one might think that we could do without such a bridge. But this is not the case; far from it. The customs this music was a part of have died out, the people who practiced those customs have passed away, and the world in which they lived has disappeared.
In their world, unlike in ours, everything was living, had its own soul: animals, herbs, trees, earth, water and stones. What is more, this visible "real" world coexisted with the other, "fantastic" one that was filled with phantoms, ghosts, and other strange creatures. People who created folk art were immersed in the invisible life that whirled and throbbed around them, sometimes helping them, sometimes doing them harm.
Our present world is full of ghosts of an entirely different nature. They inhabit TV sets, advertising boards, and colorful magazines. For many of us the real space we live in is the interior of a computer program or the hierarchy of a bank. We are familiar with the earth by means of cakes, with herbs via sachets of spices and with water through taps. What kind of invisible life is whirling around us? What harm is it doing to us? What is it helping us to create?
And the most important question of all: are we able to reconcile our world with the world of the people who created what we now call folklore?

The Land of Boyns must have existed much earlier than our group was founded but we came upon it only a few years ago and quite by accident. As a matter of fact it is even difficult to say whether we really found the Land of Boyns or only gave this land a name because we had long instinctively felt its existence...
The discovery was made in a certain large city where we were to play. The subtitle on the poster announcing our concert read: "The music of Lemkos, Hutsuls and Boyns". Obviously, the author of the poster had made a spelling mistake and wrote "Boyns" instead of Boykos" - Ruthenians living in the Carpathian Mountains between Lemkivshchyna and the Hutsul region.
A little embarrassed, we explained this misunderstanding during the concert but afterwards we began to have some doubts: can we really say that we indeed play "the music of Boykos" - or Lemkos and Hutsuls for that matter? Their music in its original form sounded quite different and sometimes we are even uncertain whether the lyrics we sing now are accurate. Al so, in fact, doesn't our music belong to the Boyns and not to the Boykos?
The traces of the Boyns can be found in a contemporary ballad the Orchestra took its name from: "...From the broken-down stove I took the embers of songs / I stretched the blue canvas of the sky on the splinters of the shingles / I will paint anew the village in the valley..."
- How many times did we pack our rucksacks to "stretch the blue canvas of the sky" over our heads for at least a few days; how strongly did we blow on the embers of long forgotten folk songs to paint "anew" villages in mountain valleys and the portraits of their dwellers?
The mountains we liked visiting so much are the eastern parts of the Polish Carpathians. They were vibrant with life until after the Second World War Communists had deported their Inhabitants, Lemkos and Boykos, to other parts of Poland and the Ukraine. For many years this area stayed deserted; terraced fields overgrew with grass and orchards went wild. Such places were the most characteristic sights in these mountains - the folk culture accessible only through its natural setting, some of its vestiges hidden in the landscape and songs, the only thing that could really be brought back to life.
When we wander in these mountains we take maps along with us which show all the trails, streams and hills. For us, however, these maps show much more: a few stone crosses in the bushes, a particularly peaceful recess of a valley close to a meandering brook, a ring of old trees which once encircled a wooden Orthodox church. For us some of those hills and roads are marked with a colored pencil. And this is how we see the map of "the Land of Boyns".
When you walk somewhere in these mountains, when you pause and let yourself get lost in your thoughts for a while - you will be in the Land of Boyns. Here you have songs and tunes like a few images of its landscape. What is in it? You can try to imagine; if it is not the truth about the people who composed these songs it will be your truth about the Land of Boyns.
The Saint Nicholas Orchestra came into existence in 1988 and since 1992 it has been working in "Chatka Zaka", the Academic Center of Culture at Marie Curie-Sklodowska University in Lublin. We focus our activities on everything associated with folklore, especially whatever has been condemned to be forgotten, and yet can inspire and enrich contemporary culture. How to save the world that we now call "folklore"? How to think and speak of it? How to reconcile it with the world we live in?
The Orchestra gathers together people who would like to experience an adventure in folklore. This record is yet another such adventure and the second compact disc in our discography - after "It's Time to Head Home" devoted to Polish folk music. "The Land of Boyns" is a continuation and a conclusion of our interest in the folk culture of the Bieszczady and Beskid Niski mountains, the theme of our work that can be found also on the cassettes "The Music of the Mountains" and "From the Hill Fields".
All songs on this record are Lemko, except 4, 10, 12 and 13, which are Slovak. Three songs (1, 5, and 7) are just medleys of amusing themes but most of the remaining ones tell stories about love. Some revolve around the subject of courting treated in a humorous (4) or symbolic (11) way; others are a little nostalgic (3) or quite funny, like "U haiczku", "Rock and roll" or "Bude jarmak".
In the first of them a girl tells a story in which she and her boyfriend are making hay. Suddenly he faints which gives her occasion the chance to take care of him, to "cure" and kiss him. In the end, however, the girl admits that it was only a dream - but wasn't it nice? In "Rock and roll" a girl regrets that some time ago she was stupid enough to flee from her house when a lad visited her. "Bude jarmak" is a story of a husband who sells his wife in the market place, which is not at all easy at the beginning. Then he comes back home and cries - who will now repair his shoes? Finally he decides to get her back, regardless of the price.
Five pieces deserve separate descriptions. "Polka spod wody" - "polka from under water" - comes from a Boyko village that is now at the bottom of an artificial lake in the Bieszczady mountains. Lemko emigrants to America composed "Dobry w Hameryci". It describes their situation there: it is good in America when there is work. "Zahrajte mi husli" is a Lemko wedding party song and "Hreczka" could be played at such a wedding - it consists of Jewish klezmer tunes with a tint of Carpathian melodies. The song closing the record is a Lemko midsummer song. The multicultural mosaic of Lemko, Slovak, Boyko, Jewish and even Gypsy (11) folk cultures, was very characteristic of this southeasterly Carpathian nook of Poland and so it is of our "land of Boyns".



Document Information

Document URL: http://lemko.org/lvpro/niko