"TUHA"
© Copyright by ˛wan Fudzak 2001
© Copyright by "Nasza Zahoroda" 2001
Edited by: Wolodyslaw Hraban
Computer Prep/Graphic Work: Wolodyslaw Hraban
Proof-Reading: Olena Hraban
Graphics by: Agafia Warcholak-Broniszewska
ISBN 83-910742-6-9
Published by: "Nasza Zahoroda" – Krynica, 2001
Wolodyslaw Hraban
Wysiedlenie
Ich płacz
wypłukał resztki świadomości
stygło ludzkie sumienie
wciśnięte wiatrem pod grzbiet
przyklejone do kręgosłupa
jak niepożądany tłumok
Ciężar żalu
rozsypał się w piaskach
Dolnego Śląska
pod sklepieniem obcych świątyń
pod wszechobecnym
okiem Boga
Litość wymalowana
na twarzach świętych
wyrywała się z pod skrzydeł aniołów
i mieszała ze słowami rozkazów
na ziemi nieszczęść
zamieniała się w obraz trupa
Oczy zachodziły mgłą
chowały się głęboko
w obolałych czaszkach
pękały głowy
rozsypywały się myśli
jak makowice cerkwi
Obolałe nogi
w ukochanej ziemi
pozostawiły powłóczysty ślad
i mimo wielkiego pragnienia
by pozostać
odchodziły w nieznane
Przemków, 1956
Rany serca
Pożółkły liście niegdyś zielone
słońce je gładzi ciepłym zachodem
a moje życie smutne upływa
choć niegdyś jaśniało wschodem
Lata dziecinne lata młode
minęły burzą nad groźnym morzem
szczęście nie było mi nigdy dane
przecięte zostało ostrym nożem
Bolą mnie rany niewygojone
a serce cierpi z moim narodem
wziął diabeł szczęście moje jedyne
i nazwał go swoim ogrodem
Nie mów i nie głoś że cierpisz nadal
i nie wspominaj jak niegdyś było
bo znów cię nazwą królem bezprawia
i wskażą winy niezawinione
Już moje szczęście tu nie zagości
nadzieje w próbach pogrążone
rozsypią w trawach moje kości
wiara z niewiarą w bezduszności
Umarł mój naród ziemia umarła
i duch pradziadów bez znaku ginie
Spoglądam z żalem na zachód słońca
i łza po twarzy mojej płynie
Jasło, 1996
Przyjaciel
Przyjaciel mojej młodości
wspólnych dziecinnych lat
tkwi wciąż w pamięci mojej
niczym ciernisty kwiat
Łączyła nasz szkoła
serdeczna przyjaźń
i spopielone ognisko
pieczonych ziemniaków smak
Ja miałem piórnik książki
on tylko "cidyło"
ze zgrzebnego płótna
i kierpce z cielęcej skóry
z "nawołokami"
Uczył mne rusińskiej mowy
w obawie o przetrwanie
słowa poety Iwana Rusenki
przekładał na język tęsknoty
Nędza okupacji zbliżała
nasze bratnie dusze
a za powszedni chleb
zacierka wstarczyć musiała
Po wojnie nas rozdzielono
bo ruski był jego ród
więc siłą go wysiedlili
na wschód
Pozostał tylko zapach czosnku
i nieśmiertelna tęskonota
2001.04.28
Zielone serce
Moja młodość
w welonie mgieł roztrwoniona
bez śladów pocałunku
zielone marzenia tuli
minionych lat
zdruzgotał je brutalny los
Dłonie splecione
rodzinny ciepły dom
w obłędzie rozdzielono
i tylko udręczone ciało
w westchnieniach nadziei
wciąż szukało
Modliłem się
o jedność duszy z ciałem
bym przetrwać mógł
choć nikt mnie nie rozumiał
nawet w niebiesiech
wysłuchać nie chciał Bóg
Dziś
zmarszczki mojej twarzy
dyplomem cierpień pozostają
choc serce wciąż zielone
w wysoki Beskid bieży
niczym
spłoszony koń
Myscowa, 2001-04-01
Nadzieja
W moim sercu
rosną pędy
nowej nadziei
płożą się
po karpackich zgliszczach
Pieszczone rosą wolności
omijają ukrzyżowane udręki
pokarmu słońca spragnione
szukają pośród marzeń
W dźwięku matczynych słów
wyłuskują prawdy zapomniane
odnajdują pocałunki
na licu spieczonym od łez
Czy przywrócą nadzieje
mojemu pokoleniu
Jasło, 2001-04-01
Pragnienie
Krople wiosennego deszczu
łagodzą ból mojego serca
lecz już nie karmią
podciętych korzeni
Młodość
rozlana na pokolenia
odleciała z kwiecistych łąk
i błąka się pośród stert kamieni
W zwaliskach skalnych
bieli się jeszcze kwiecie
zagubione w pelerynach ostów
tam był mój dom
Dzisiaj pragnę ziemniaków
zwanych bandurkami
i owsianego chleba
z ojcowizny mojej
do syta
Jasło, 2001-05-13
poecie W.G.
ostrzem bagnetu
generałowie czasu
utwierdzali narodową świadomość
w ciele noworodka
taką dolę
skąpaną we łzach
gorzkim piołunem
połykał
z piersi matki
syn
matka
była carewną
górskiej połoniny
a teraz mogła zaledwie
darować imię
Wanio czy Wołodysław
kiedy synka do snu sposobiła
przez łzy powtarzała
tam na połoninie
w rumianku bym cię ukąpała
dorósł syn
do słów matczynych
i sercem na papier przelewał
los niełaskawy
podniebnego Beskidu
Jasło, 1997
Do księżyca
W odbiciu księżyca
widzę twój uśmiech
Jasną nocą
szukasz prawdy
i ciepłych pocałunków
Twoje ręce
w ciernistym uścisku
z mgły cierpień
wysnuwają
kłębek nadziei
który zamotał się
w zdziczałym pustkowiu
Księżyc z ludzką twarzą
za welonem chmur
na wzór i podobieństwo boże
zapadając w czarną dziurę
ulega moralnym rozterkom
Jak pień wygniły w deszczach
ziemia spróchniała
nie rodzi prawdy
nie zna pojęcia
sprawiedliwość
Tylko miłość zbłąkana
zapala światełka gwiazd
Jasło, 2001-06-01
Local Links:
Return to Lemko Home Page
Document Information
Document URL:http://lemko.org/lemko/fudzak/a.html
Page prepared by Walter Maksimovich
E-mail: walter@lemko.org
Copyright © LV Productions
|
|
LV Productions
c/o Walter Maksimovich
3923 Washington Street,
Kensington MD 20895-3934
USA
|
© LV Productions, Ltd.
Originally Composed: April 15th, 2002
Date last modified:
|